Twierdza
Dęblin

Niewyjaśnione tajemnice Twierdzy Dęblin

Stalag 307. Był to obóz dla jeńców wojennych, przeważnie radzieckich. Założony w lipcu 1941 w cytadeli dęblińskiej, oraz w Forcie VII twierdzy (Głusiec) i na stokach reduty generała Józefa Zajączka (Balonna). Od lipca 1941 do końca 1943 przebywało w nim rotacyjnie ok. 200 tysięcy jeńców, z czego większość została zamordowana lub umarła z głodu lub zarazy.
Było kilka ucieczek zbiorowych oraz indywidualnych, ale wszystkie kończyły się niepowodzeniem.
W obozie, przez cały czas istnienia, działała tajna organizacja jeniecka, której celem było stworzenie zorganizowanej ucieczki jeńcom, którzy byli wybitnymi specjalistami wojskowymi. Organizacja ta posiadała stałą łączność z "Wielką ziemią" poprzez działającą w obozie radiostację "Iskra".
W okolicach lasów parczewskich, kockich i okrzejskich, działał oddział partyzancki "Serafina", którego podstawowym celem była pomoc jeńcom, którzy wydostali się z obozu, oraz ich przerzut poza front.

Wielką pomoc w przerzucie jeńców z cytadeli wnieśli kolejarze węzła dęblińskiego, którzy w tendrach parowozów, czasem nawet dwustronnie, przemycali jeńców. Takich przypadków było kilkadziesiąt.
Przy obozie Niemcy zorganizowali komórkę Abwehry o kryptonimie "Zepelin". Miała ona na celu wyławianie wśród gromady jenieckiej osoby skłonne do kolaboracji z Niemcami. Powstały wielotysięczne jednostki, tzw. Legiony: Azerbejdżański, Ormiański, Tatarski, Mongolski, Kaukaski i inne, które po odpowiednim przeszkoleniu i umundurowaniu oraz uzbrojeniu, pełniły pomocnicze służby frontowe oraz na tyłach. W Dęblinie pełniły rolę strażników jeńców i Żydów. Wyróżniały się bezwzględnością i okrucieństwem.
Z początkiem października 1943 Stalag 307 został przez jeńców radzieckich opróżniony (pozostali pełniący służbę pomocniczą) a na ich miejsce przywieziono internowanych żołnierzy włoskich, tzw. "Armata Italiana in Russia". W lutym 1944 Stalag 307 został przemianowany na Oflag 077. Obóz została wyzwolony w dniu 26 lipca 1944.

Nie wyjaśnione tajemnice:

Ucieczkę jeńców organizowała między innymi grupa dęblińskich kolejarzy. Wywozili ich w wygaszonych paleniskach parowozowych, oraz w skrytkach urządzonych w przedziałach wodnych tendra. Jaka to była grupa? Kto nimi kierował?
W latach 1940-41 w twierdzy dęblińskiej przebywała grupa jeńców wojennych z frontu zachodniego. Byli to Francuzi, Holendrzy, Luksemburczycy, Belgowie. Ilu ich przebywało? Nazwiska, kiedy przybyli i kiedy ich wywieziono?
6-7 października 1939 po zakończonej bitwie pod Kockiem, wielotysięczna grupa żołnierzy z byłej Grupy Operacyjnej POLESIE została zabrana do niewoli. Szli oni w kolumnie pieszej od Kocka, przez Dęblin do Radomia. Około 130 jeńców pozostało do kwietnia (?) 1940 w twierdzy Dęblin. Jaka była ich rola? Kto nimi dowodził? Co się z nimi stało?

Internowani żołnierze włoscy, tzw. "Armata Italiana in Russia". Z końcem września i na początku października zaczęły do Dęblina nadjeżdżać kolejowe transporty wojskowe z żołnierzami włoskimi internowanymi z Frontu Wschodniego (kilka miesięcy wcześniej generał Badoglio kapitulował w imieniu króla przed alianckimi wojskami we Włoszech).
W sumie w ciągu kilku miesięcy przybyło ich około 16 000. Byli to oficerowie, przeważnie jednostek alpejskich, lotnicy i piechota. Pozostawiono im ordynansów, a niektórym oficerom wyższym także adiutantów. Wśród nich przebywało ponad 100 kapelanów.
W końcu listopada 1943 przedstawiono im ofertę - albo dobrowolnie będą współpracować z wojskami niemieckimi, albo przyłączą się do wojsk Musoliniego w tzw. republice Solo - wówczas zostaną z obozu zwolnieni. Ci, którzy nie przyjmą tych warunków przechodzą za statusu internowanych na jeńców wojennych. Około 20% Włochów przyjęło przedstawione warunki. Ci, co nie skorzystali z propozycji Niemców, zostali rozlokowani w trzech miejscach: większość, w tym alpejczycy, pozostała w cytadeli, lotników i kapelanów przeniesiono do Fortu Głusiec (tzw. Airlager). Trzecim miejscem było tzw. Triangolo (Balonna), który był jednocześnie przyobozowym szpitalem.
Od tego czasu Włosi byli traktowani podobnie jak w początkowej fazie jeńcy radzieccy. Wśród nich panował głód, szerzyły się choroby zakaźne, były rozstrzeliwania. Na Balonnej i w forcie Głusiec są dotychczas nie odkryte masowe groby jeńców włoskich. Według ostrożnych szacunków, w różnych miejscach na terenie twierdzy dęblińskiej zostało ich pochowanych około 6000.
Było kilka ucieczek, które się powiodły.

Niewyjaśniona tajemnica:

Udokumentowano jedną udaną ucieczkę czterech jeńców. Ucieczek w większych grupach nie było. Dlaczego więc w "Przeglądzie najważniejszych wydarzeń w Kraju" - meldunek tygodniowy 43-43 s.XI.43 zawiera następujące zdanie: "Pod Zajezierzem k. Dęblina oddział partyzancki zwolnił z obozu jenieckiego 2000 oficerów włoskich, w tym 2 generałów. Olbrzymia większość z nich udała się z partyzantami do lasów". Tymczasem akcja taka nigdy nie miała miejsca.
Centrala Stem nr. 43-43 w dniu 08 XI 43 również podaje że "(...) w Zajezierzu koło Dęblina oddział partyzancki uwolnił z obozu jeńców 2000 oficerów włoskich, w tym dwóch generałów" podpisał "Soból". Po wojnie ukazały się publikacje, w których udowadnia się, że w Dęblinie zostali zamordowani jeńcy włoscy w liczbie ok. 6000 osób. Wskazywane są miejsca masowych grobów. Dlaczego ani władze polskie, ani włoskie nie spowodowały szerszych badań, włącznie z ekshumacją?

Przymusowy obóz pracy Żydów tzw. Bauleitung der Luftwaffe. Obóz ten założony został pod koniec 1940 na skraju łąk nadwieprzańskich, gdzie zbudowano drewniane baraki, a później ogrodzono drutem kolczastym. Miał swoją własną administrację żydowską, podległą komendanturze lotniska. Jest to jedyny obóz, w którym działała służba zdrowia (leki otrzymywano z Krakowa, lub nawet od Niemców), ochronka dla małych dzieci, uprawiano przyobozowy ogródek.
Obóz podlegał bezpośrednio komendanturze lotniska, i dopiero za jej zgodą mogły wejść na teren obozu inne jednostki, jak policja czy żandarmeria.
W ciągu całego swego istnienia zanotowano tylko ok. 60 zgonów, z czego 2/3 to zejścia naturalne. Wszyscy oni byli chowani na przyobozowym cmentarzu z zachowaniem ceremoniału żydowskiego.
Przez cały ten czas przewinęło się przez obóz ok. 4000 Żydów, z których połowę ewakuowało się razem z wycofującymi się Niemcami do Częstochowy.
Żydowska administracja obozu na trzy dni przed wyzwoleniem Dęblina 26. VII.44 przekupywała Niemców i polskich kolejarzy, by podstawili im wagony na rampę przyobozową. Administracja panicznie bała się nadejścia wojsk radzieckich.

Nie wyjaśniona tajemnica:

Co było przyczyną tak łagodnego traktowania Żydów i stworzenia im prawie normalnych warunków bytowania przez prawie 4 lata?
Dlaczego ocaleli Żydzi bali się nadejścia Armii Radzieckiej?
Co stało się z ok. 70 młodymi Żydami, którzy wbrew woli administracji w ostatnich dniach uciekli z obozu?
Jaka była rola polskiego podziemnego wywiadu w zorganizowaniu przerzutu grupy Żydów z tego obozu do Szwajcarii?
Jaką rolę odegrała firma budowlana "Antoni Gałka i Sarzyński" w udzielaniu pomocy Żydom?
Czy można absolutnie wykluczyć współpracę w tych przedsięwzięciach komórki wywiadu niemieckiego tzw. "Zepelin"?